Rozdział dedykowany
Luccy i Digital
Dziękuje wam za naprawdę miłe słowa.
* * *
Luccy i Digital
Dziękuje wam za naprawdę miłe słowa.
* * *
Budzę się, poprawka budzi mnie cholernie głośny budzik. Wyłączam go poprzez zrzucenie z komody. Jestem okropnie zmęczona i zaspana, nie ma mowy o wstawaniu. Nie spałam pół nocy nie mogłam przestać myśleć o tym co usłyszałam w radiu. Czuję się jak idiotka kto normalny tak by się zamartwiał przecież ten człowiek jest w drugiej części miasta. Na pewno tu nie przyjedzie. Uspokoiłam się trochę ale czuje nadal, że coś się wydarzy i nie będzie to raczej dobre wydarzenie. Wzdycham i podnoszę się z niezadowoleniem z łóżka patrząc na wschodzące słońce. Najchętniej zostałabym cały dzień w łóżku, ale obiecałam Lud, że spotkamy się w kawiarni. Nie mogę jej wystawić już długo zwlekałam ze spotkaniem, zwykle ona mnie odwiedza jestem okropnym leniem w przeciwieństwie do mojej przyjaciółki. Śmiga wszędzie jakby miała motorek w dupie.Zresztą jakbym nie zjawiała się przez najbliższe 15 minut Lu sama by tu wparowała. Czasami strasznie mnie denerwuje mimo ,że chce dobrze. Wyciągam z szafy czarną Sukienkę po kolana od Armaniego i wkładam na nogi kremowe sandałki na koturnie do tego dobieram różne dodatki tego samego koloru. Idę do łazienki starając się by nie ulec pokusie i nie wrócić do ciepłego łóżka. - Zabije ją za to, że wyciąga mnie z domu tak wcześnie, przecież każdy normalny człowiek o tej godzinie w niedzielę smacznie sobie śpi.- mruczę pod nosem z niezadowoleniem i zrzucam z siebie spodenki koło, których po chwili ląduje koszulka. Wchodzę pod prysznic,wsmarowuje malinowy szampon we włosy i po chwili spłukuję pianę, namydlam swoje ciało brzoskwiniowym żelem pod prysznic i pozwalam, żeby strumyki wody same go zmyły. Wychodzę i ubieram przyszykowany wcześniej strój.
Jestem już na miejscu od ponad 15 minut, siedzę wygodnie w fotelu i czekam. Specjalnie wcześniej przyszłam, a ona się spóźnia. Daję jej dziesięć minut jak się nie zjawi wracam do domu.
Jestem już na miejscu od ponad 15 minut, siedzę wygodnie w fotelu i czekam. Specjalnie wcześniej przyszłam, a ona się spóźnia. Daję jej dziesięć minut jak się nie zjawi wracam do domu.
* * *
Szłam właśnie na spotkanie z Vils udało mi się ją wreszcie wyciągnąć z tego pudła zwanego domem. Nie rozumiem jej ja bym nie usiedziała w domu nic nie robiąc ani chwili a ona tak porafi bez przerwy. Wychodzi tylko gdy musi albo jak ją zmuszę.
Poczułam czyjąś rękę na mojej talii po chwili przyciągającą mnie do jej właściciela. Strasznie się przestraszyłam i nie kryłam tego zaczęłam się szarpać i piszczeć. Po chwili druga ręka znalazła się na moich ustach. Zostałam "odwrócona" i ujrzałam kogoś kogo najmniej się w tej chwili spodziewałam.
- Fede - pisnęłam jak jakaś wariatka, gdy go widzę końcówki moich ust unoszą się ku górze. Po chwili jednak poważnieje i mówię z grobową miną - Jak możesz mnie tak straszyć, dostałabym zawału. On śmieje się cicho i rozstawia ramiona. - Mi też miło Cię wiedzieć Lu - Wykrzywiam moje usta w coś na kształt grymasu i wtulam się w przyjaciela. Po tylu latach wrócił było mi bez niego tak cholernie źle. Co prawda była ze mną Violetta i na szczęście ciągle jest, ale to nie to samo. Z Federico znam się od dziecka. I mimo, że Violkę poznałam rok później to i tak nie zastąpiła mi go w stu procentach gdy wyjechał. Teraz się będzie musiał pomęczyć zanim mu wybacze lata nieobecności.
* * *
Oto rozdział pierwszy, wyszedł krótki, ale następny będzie dłuższy. Bardzo dziękuję za miłe komentarze.
Chciałam jeszcze dodać, że blog jest o Leonettcie lecz będzie pojawiać się też inna para :)
Poczułam czyjąś rękę na mojej talii po chwili przyciągającą mnie do jej właściciela. Strasznie się przestraszyłam i nie kryłam tego zaczęłam się szarpać i piszczeć. Po chwili druga ręka znalazła się na moich ustach. Zostałam "odwrócona" i ujrzałam kogoś kogo najmniej się w tej chwili spodziewałam.
- Fede - pisnęłam jak jakaś wariatka, gdy go widzę końcówki moich ust unoszą się ku górze. Po chwili jednak poważnieje i mówię z grobową miną - Jak możesz mnie tak straszyć, dostałabym zawału. On śmieje się cicho i rozstawia ramiona. - Mi też miło Cię wiedzieć Lu - Wykrzywiam moje usta w coś na kształt grymasu i wtulam się w przyjaciela. Po tylu latach wrócił było mi bez niego tak cholernie źle. Co prawda była ze mną Violetta i na szczęście ciągle jest, ale to nie to samo. Z Federico znam się od dziecka. I mimo, że Violkę poznałam rok później to i tak nie zastąpiła mi go w stu procentach gdy wyjechał. Teraz się będzie musiał pomęczyć zanim mu wybacze lata nieobecności.
* * *
Oto rozdział pierwszy, wyszedł krótki, ale następny będzie dłuższy. Bardzo dziękuję za miłe komentarze.
Chciałam jeszcze dodać, że blog jest o Leonettcie lecz będzie pojawiać się też inna para :)
Rozdział bardzo fajny.
OdpowiedzUsuńNaprawdę bardzo mi się podoba ^_^
Takie pytanko kiedy następny rozdział?
Pozdrawiam Digital!
Hmmm, jakim cudem ja tego nie skomentowałam? Bo na pewno przeczytałam już jakiś czas temu, dem dziwne. Brak enterów przy dialogu Lu z Fede! XD Tak, lubię się czepiać. A tak poza tym to najs, podoba mi się. Zapraszam do siebie: http://opowiadania-beuil.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Siemka ^^
OdpowiedzUsuńRozdzial super ciesze sie że już w pierwszym rozdziale jest Fedemiła.Mam wielka nadzieje ze Leonetty nie zabraknie♥.Czekam zniecierpliwiona na next! Przepraszam za bledy ale pisze na telefonie i nie chce mi sie trzymac tak dlugo przycisku
No ta papa !!:-*
Domi♡
Jestem :* przeczytałam też prolog i lecę czytać 2
OdpowiedzUsuń